Narty na Słowacji – podsumowanie weekendu 19-20 stycznia

Najlepsze warunki w ostatnich latach!

W miniony weekend udało nam się odwiedzić zarówno Kubińską Holę (sobota), jak i Wielką Raczę (niedziela). Pierwszą rzeczą, która się tu nasuwa, jest to, że tyle śniegu na obu tych górach już dawno nie było. To jest śnieżny “kosmos”. Jeżeli wyobrażacie sobie, że jest go mnóstwo, to dorzućcie w myślach jeszcze pół metra.

Co za tym idzie – warunki są również doskonałe.

A żeby dopełnić jeszcze wrażeń, również pogoda była w ten weekend po naszej stronie. O ile w niedzielę była po prostu poprawna, to w sobotę przeszła samą siebie, czego efektem był jeden z najlepszych wyjazdów w historii naszych wojaży na tej górze.

 

Dojazd.Dojazd na Słowację

Drogi były czyste i w miarę puste. Dzięki temu, na parkingu Kubińskiej zameldowaliśmy się dwie minuty po 9., a z powrotem w Katowicach byliśmy już tuż przed 19.00. Oczywiście, byliśmy pierwszym autokarem z Polski (wyprzedził nas tylko autobus czeski, ale nie mieliśmy z nim szans, bo… przyjechał z grupą zakwaterowaną w Dolnym Kubinie 😉 Tradycja bycia najszybszymi zobowiązuje 😉

Prawdziwym szokiem był jednak dojazd na Wielką Raczę. Z reguły, dojeżdżaliśmy tu na 9.00. Czasem udawało się urwać 5 minut, czasem traciliśmy 5-10 na trasie. Tym razem jednak, dojazd z Katowic zajął nam 2 godziny i 10 minut. O 8.39 zameldowaliśmy się na dolnym parkingu na Dedovce. O 8.50 najbardziej spragnieni śniegu szukali już porannego sztruksu 😉 To nasz absolutny rekord. Wszystko dzięki bardzo dobrym kierowcom i otwarciu obwodnicy w Czechach.

Warunki.Kubińśka Hola warunki narciarskie

Śniegowo jest idealnie. Pokrywa sięga 145 cm na Raczy i ok. 120 na Kubińskiej. Na tej drugiej jednak, w zaspach na szczycie potrafi osiągać grubość przynajmniej dwóch metrów, jeżeli nie dwóch i pół. Jest bajkowo.

W obydwa dni panował mróz na poziomie od -6 do -1 stopni. Trasy były więc zmrożone, z tendencjami do betonowania (na Raczy). Muldy pojawiały się popołudniami, ale były raczej urozmaiceniem niż przeszkodą.

Jeździło się rewelacyjnie!

Kolejki.

kolejka do kolejki w Dedovce, Wielka Racza styczeń 2019

Na Kubińskiej trzeba było chwilę odstać. Ta chwila to mniej więc 5-8 minut. Dotyczyło to zarówno kolei linowych, jak i talerzyków. Na trasach jednak tłoku nie było. Na Wielkiej Raczy zaś, kilkuminutowe kolejki tworzyły się jedynie na Lalikach. Na Marguszce i Dedovce jeździło się na okrągło. I to właśnie kolej linowa na Dedovce była największym zaskoczeniem. Po pierwsze, zabroniono (w końcu) ciągłego ruchu pieszym. Obecnie, są oni wpuszczani co najwyżej co godzinę, co ich na tyle skutecznie zniechęca, że problem się rozwiązał. Po drugie, wyprofilowano lepiej górną stację. Dzięki temu, nie ma tam już tylu upadków, które powodowały konieczność spowalniania ruchu lub nawet jego wstrzymywania. Poza tym, dzięki tej zmianie łatwiej jest się dostać na prawą stronę i czerwoną trasę.

Na Marguszce zmieniono obicia kanap. Są one teraz bardzo wygodne i aż się nie chce z nich schodzić 😉

Wrażenia ogólne.

Jazda w sobotę była obłędna – widoki, słońce, drzewa oblepione śniegiem i lodem, formacje śnieżne jak z bajek… A do tego jazda w doskonałych warunkach, w wyluzowanej atmosferze… Coś pięknego.

Baliśmy się, że Wielka Racza nie sprosta wyzwaniu i wyjazd tam nie będzie aż tak atrakcyjny. Niepotrzebnie. Racza pokazała się ze swojej najlepszej strony. Słońce wyszło ok. 13.00, ale nie to było najważniejsze. Przy tej ilości śniegu i otwarciu wszystkich tras, Racza jest doskonałym ośrodkiem na wypad narciarski. Mało ludzi, świetne trasy (mnóstwo ich wariantów!), dobra pogoda i smaczne jedzenie… No, i ten czas dojazdu! Wielka Racza zdecydowanie zasłużyła na pierwszy człon swojej nazwy! Było doskonale!